jest 4 rano, za oknami nie pruszy snieg, nie prusza promienie slonca ani pieniadze w obcej, najlepiej zachodniej walucie. pruszy pustka okalajaca cale to zniszczone miasto, pustka jak w kazda noc, jak w kazdy zimowy dzien. zniszczone przez biernosc ludzi, przez ich lenistwo i wewnetrzna brzydote. wszyscy nagle zachowuja jakby byli politykami. wszystko wydaje sie tymczasowe. cieplo fotela, plany zagospodarowania przestrzennego, zajecia w domach kultury. wyrozniaja sie z tego ewidentnie pozwolenia na Continue reading