miasto zagubionych bogow i aspartamowej slodyczy

jest 4 rano, za oknami nie pruszy snieg, nie prusza promienie slonca ani pieniadze w obcej, najlepiej zachodniej walucie. pruszy pustka okalajaca cale to zniszczone miasto, pustka jak w kazda noc, jak w kazdy zimowy dzien. zniszczone przez biernosc ludzi, przez ich lenistwo i wewnetrzna brzydote. wszyscy nagle zachowuja jakby byli politykami. wszystko wydaje sie tymczasowe. cieplo fotela, plany zagospodarowania przestrzennego, zajecia w domach kultury. wyrozniaja sie z tego ewidentnie pozwolenia na Continue reading

domyslny tytul

W tamtych czasach duzo wiecej patrzylem na budynki, na ich dachy, na balkony na wysokich pietrach i matki stojace na nich z papierosem w reku i wsluchujace sie w milczeniu w miasto i jego nagminne narzekanie. Wydaje mi się, że miasto narzekało na wszystkich tych debili, ktorzy tu w ciemno przyjeżdzają i w ciemno się zakochują zeby dac sie lagodnie mowiac wydymac bez gumek przy Continue reading

trojkaty

Porankami mam wrazenie, ze ktos nas potwornie wrobil. Gdzie sa Twoi znajomi gdy budzisz sie rano u siebie i chcesz ubrac sie w schludne ciuchy o niezbyt krzykliwym kolorze i dojechac nie za mocno spozniony do pracy. Gdzie jest ta sliczna dziewczyna siedzaca z przodu tramwaju, sluhajaca foster the people mocno za glosno, ktora patrzac prosto w oczy mowi Ci, zebys zalozyl swoja ulubiona koszule, wypastowal buty, zostawil otwarte mieszkanie i stad jak najszybciej spierdalal. Mowiaca, ze jestes Continue reading

powroty

teraz jak sie namysle to rzeczywiscie kojarze. przedszkole, ursynow, rok 1995. ja, ona, truskawkowe lody o smaku wanilii i banda huliganow, ktorzy zaczeli rzucac we mnie kamieniami jak tylko zobaczyli moje krotkie rozowe spodnie zalozone dumnie do blekitnej koszuli. krotko mowiac nie zrobilem na nich wrazenia o ile mozna mowic w ich wypadku o opcji robienia czegokolwiek. generalnie ta koszula, te spodnie czy te lody nie spodobaly im sie specjalnie. jezeli moge mowic o moich odczuciach to mi nie spodobaly sie Continue reading

potencja umyslowej impotencji

i tylko to ostre swiatlo, ktore wpada przez okno sygnalizuje ci, ze cos cie w zyciu omija
ze istnieje za szyba swiat, ktory jest piekny, w ktorym cos sie dzieje, swiat wypelniony oblymi ksztaltami i w wiekszosci stonowanymi barwami jak na komiksach z osiemdziesiatych, w ktorym jest i zycie i mgla okalajaca codziennie rano pola i ulice, niby przytulajac do siebie wszystkich na zewnatrz, jakby chciala powiedziec “jeszcze Continue reading

bol glodu codziennosci

jestem zajarany tym ze moge sprawdzic fryzure wyciagajac gotowke z bankomatu w malym lusterku po lewej albo prawej stronie. jest kapitalizm, jest wybor, to mi sie podoba. i gryze paczka bo jest kapitalizm i mnie na niego stac. jest troche gumowy a pomimo tego dobry jak skurwysyn. w momencie gdy podczas gryzienia odruchowo go sciskam to wycieka z niego nadzienie. gdy tylko je zauwazam to cofam sie dolna czescia ciala w przerazeniu probujac go uniknac. juz czuje ten dzem na spodniach. mam na sobie buty traperskie.
Continue reading

adaptacja tramwaju trabiacego do tylu

czlowiek dubstep wchodzi do pokoju i nie mowiac nic patrzy na kanapke wybijajaca swoja osatnia godzine o zeby starego czlowieka w szerokich spodniach oraz arafatce bewstydnie zalozonej na czubek czola. “to jest odjazd” mysli czlowiek dubstep patrzac na szafe pelna ubran i kladzie sie na gramofonie. reszte wieczoru wypelniaja dzwieki tluczonego szkla ulozone rytmicznie pomiedzy dogrywkami mlodego hiszpana na mandolinie spiewajacego o milosci do dwoch dziwek-lesbijek. Continue reading

szybkie platnosci kawalkami zycia bez pinu, podpisu, godnosci i pamieci

i patrzac jak moj 12 letni znajomy filipinczyk spala jointa pomyslalem, ze wszystko kreci sie wokol hajsu. nie wazne, jaka waluta placisz za swoje zachcianki, drinki, kabanosy z 5cio letnia data waznosci, piwo posiadajace najlepsze na swiecie reklamy o gownianych ludziach z gownianym zyciem i gownianym piwem to w efekcie i tak wszystko sprowadza sie do placenia. oczywiscie, ze jest mnostwo sposobow na zdobywanie pieniedzy, nie musisz ciezko pracowac na swoja walute. Continue reading

zycie a biale zeby

bronimy sie tego jak umiemy, udajemy, ze jest inaczej, rozpowiadamy ile sie da historii kontrastujacych zeby tylko zatuszowac prawdziwy stan rzeczy, ale trzeba umiec powiedziec glosno i wyraznie – zycie nas dojebalo. przegladam stare zdjecia znajomych i mysle ile mozna rozwodzic sie o zbawieniu i przyszlosci. nie te stare z podstawowki, gdzie kazdy, kto mial wlasna lopatke w reku byl krolem dnia, gwiazda podworka i zadowolony, ale zdjecia sprzed kilku lat i kazdy wyglada na nich swietnie, nie wazne co robil czy co chcial, po prostu wygladalismy dobrze. usmiechnieci, glupi, szczesliwi. Continue reading

problemy z tytulami

dzisiaj przysiadlem do biurka i pomyslalem, ze nie bede pisac. pisac o bezsensie przyzwyczajen spoleczenstwa co do edukacji, o zaletach handlu uczuciami wzgledem barteru, o wyzszosci przypadkowych spotkan nad wieloletnimi znajomosciami, o calej tej pieprzonej unii europejskiej i systemie wizowym na swiecie, o tanim alkoholu i odkladaniu zawsze wszystkiego na lepsza chwile, ktorej sami pozwalamy przejsc obok gdy tracimy czas na allegro. moglbym napisac o tym wszystkim na raz czego tez nie zrobie.
Continue reading

Blog at WordPress.com.
Theme: Esquire by Matthew Buchanan.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.